piątek, 3 listopada 2017

Moje obrazy i paćkatki cz.2

Listopad sprzyja przebywaniu w domu, a w tym domu czymś się trzeba zająć.
Bywa tak, ze człowiek budzi się o piątej rano, wówczas dzień staje się wyjątkowo długi.
Ten obraz zaczęlam malować około szóstej rano.
Na przekór mgłom i mżawce.
 Miałam nieco zwiędnięte już  róże za wzór, trzeba było dodać im wigoru.
Liście i tło malowałam szpachlą. Postaram się opanować tę technikę.

Malowanie kwiatków jest pogodnym zajęciem, uspokaja, a jak się obrazek uda, to jest radość. 
Radość, na którą  nie czekam, tylko sama ją sobie funduję swoją pracą i pasją.
Dzikie róże, głogi. Jest to obrazek malowany na wzór dzieła rosyjskiego malarza, które znalazłam w  w necie.Nazwiska malarza nie pamiętam, niestety.

Jeszcze jeden bukiet róż, białych, pachnących. Można mi  zarzucić, że wszystkie kwiaty są do siebie podobne i to jest prawda. Ten rodzaj róż nie ma indywidualności.Wszystkie są na pierwszy rzut oka takie same. Ale na drugi rzut już widać różnice. 


Jak już jesteśmy przy różach, to pokażę obraz, który namalowałam w lecie 2017.
Często do niego wracam,a to coś poprawię, a to coś uzupełnię. Nie wiem czy mogę uważać go za skończony, chyba tak.  
Bukiety złożone z różnych kwiatów są bardzo wdzięczne do malowania, zawsze się ktoryś z kwiatków uda, np słonecznik. Wtedy powstaje pomysł, aby namalować słoneczniki.
Słoneczniki już malowałam, rok temu, ale nie mam chwilowo zdjęcia tego obrazu. Teraz namalowałabym je zupełnie inaczej. Na prośbę koleżanki paćkałam duży bukiet kwiatów wiosennych. Duży, tzn złożony z wielu kwiatków, głównie pełnych tulipanów, bo format jest taki jak i poprzednich obrazów
  40 cm x40 cm.

1 komentarz:

  1. Jasiu jesteś wielką malarką,Van Gogh przy Tobie jest malutki,bardzo nam się podobają wszyściutkie obrazy,szczególnie ten ostatni.

    OdpowiedzUsuń